czwartek, 1 września 2011

Wake me up when September ends...

A raczej jak skończą się Mistrzostwa Świata w Daegu... Wszystko jest nie tak jak powinno. Dziś, po spektakularnych porażkach faworytów m. in. w biegu na 100m mężczyzn, w kwalifikacjach oszczepu odpadł kolejny-Tero Pitkaemaeki. Właściwie rzecz biorąc był on jedyną nadzieją Finów na medal na tych mistrzostwach... Ja rozumiem, że trapiły go kontuzje, ale to mistrz z Osaki i przyzwoitość nakazuje mistrzom przynajmniej awansować do finału. Cóż... rozczarowałam się i tyle...Do sobotniego finału wszedł za to m. in. Antti Ruuskanen. Ciekawe czy nasi kochani i jakże kompetentni komentatorzy uznają go za brata bliźniaka bardzo sławnego i znakomitego skoczka narciarskiego Juha-Matti Ruuskanena (tak tak "znakomitego", gdyż Juha-Matti jest najwyżej sklasyfikowanym w LGP Finem; ma na swoim koncie aż 18 punktów!) . Wszakże obaj są z jednego rocznika. Do tego Antti zakwalifikował się do finału jako ostatni, o 15 cm przerzucając Polaka-Igora Janika... Cóż, nazwisko zobowiązuje ;-) Wizualne podobieństwo oceńcie sami :-)

1 komentarz:

  1. Hah, może Ruuskanen sprawi podobną niespodziankę jak Evilä na MŚ w Helsinkach w skoku w dal? xD

    OdpowiedzUsuń