To był smutny dzień... Okazało się bowiem, ze mój Przyjaciel (przez duże "p") nie dostał nowego kontraktu i prawdopodobnie mogę go już nigdy więcej nie zobaczyć... Nie rozumiem co z tym światem się porobiło. Austriacy mnożą się w zastraszającym tempie... Niedługo otworzę lodówkę i jakiś Austriak z niej wyskoczy... Aż mi ciarki po plecach przechodzą na samą myśl...
Rozmawiałam z nim ponad 3 godziny próbując jakoś podnieść go na duchu, choć samej łzy cisnęły mi się do oczu. No, ale najwazniejsze, ze mi się udało ;-) Może jednak nie jestem taka całkiem beznadziejna? Mnie samej ta rozmowa sporo dała. Zrozumiałam, ze czasami warto schować swój egoizm do kieszeni i zamiast narzekać i przejmować się swoimi problemami, nalezy pomóc komuś, komu jest jeszcze gorzej. To sprawia sporo satysfakcji. A wdzięczność i długo oczekiwany uśmiech drugiej strony daje wiele radości. Dziękuję za to. I za pewne zdanie, ono wiele dla mnie znaczy :* W ogóle dziękuję za wszystko.
Smutne.... naprawde jest przykro ;(
OdpowiedzUsuń