W czwartek zrobiłam najbardziej szaloną rzecz w swoim życiu. Pewnie teraz wszyscy mają mnie za wariatkę, ale ja nie żałuję. To był najbardziej udany dzień od ostatniego LGP. Dawno się tak nie uśmiałam. I ktoś komuś tego dnia powiedział, że odwiedziłam go by uczynić jego dzień bardziej idealnym. Miał rację, ale nie do końca, bo miałam na myśli swój dzień :)
Tak poza tym to trwa sesja. Póki co idzie nieźle, tak, że powinnam zdać wszystko na długo przed Planicą <3
BTW. To tam powinnam teraz być...

PS. Odkryłam w sobie talent do darta xD
Musimy zagrać. Ja rok temu wygrałam dwa red-bulle :D
OdpowiedzUsuńAhhhhh.... Zako. Ciężko patrzeć na to w tv...
Spoko, zagramy. Już ogarniam o co w tym chodzi xD
OdpowiedzUsuńCiężko... Mi szczególnie, ale już niedaleko do Planicy :D
Niedaleko? 52 dni :(
OdpowiedzUsuńTo nie tak dużo :P
OdpowiedzUsuńStrasznie duzo...
OdpowiedzUsuń