wtorek, 25 stycznia 2011

All the crazy shit I did tonight, Those will be the best memories.

No i po Zako... Wyjazd udany, choć do LGP w Wiśle się nie umywa. Brakowało mi tam mojej kochanej Ewelci :* Skarbie, następnym razem też musisz jechać, bo skoki bez Ciebie to nie to samo.

By jechać do Zakopanego musiałam bardzo się postarać, bo jak na złość niemal wszyscy się uparli by robić kolokwia w terminie kiedy powinnam być w stolicy Tatr. Na szczęście prowadzący ćwiczenia byli wyrozumiali i pozwolili mi zaliczać we wcześniejszym terminie :) I zaliczyłam :D Jestem boska :)

Do Zako dotarłam, po około 4 godzinnej podróży, w samo południe. Ciąłam swój tobołek na kwaterę i w pewnym momencie czuję, ze coś mi kapie na głowę. Po chwili uświadomiłam sobie, że to śnieg! Była to radosna wieść, gdyż w środę rano w Zako pachniało jeszcze wiosną a nie Pucharem Świata. Po ulokowaniu się w pokoiku poszłam z Doris na pizzę a następnie wróciłyśmy na herbatkę. Około 20.30 stwierdziłyśmy, że trzebaby się zbierać by przywitać się z naszym przyjacielem, który jeszcze o 19 pisał z Krakowa. Właśnie zamknęłam drzwi, gdy przed oczami przejechał mi nowiutki czarny mercedes na zielonych rejestracjach. Pokojarzyłam fakty i krzyknęłam do Dorotki "Ty patrz, Gorm!!" Biedak zgubił się na naszej ulicy. Nie wiem czy nas rozpoznał, ale się zatrzymał i po uprzednim przywitaniu spytał czy wiemy gdzie jest ten cholerny hotel Hyrny xD Jako, ze doskonale wiedziałyśmy, zapakowałyśmy się do autka i pobawiłyśmy się w pilotów. A mina tych wszystkich faneczek czatujących pod hotelem była bezcenna. Pogadałyśmy chwilę z Gormem i poszłyśmy na grzańca co trochę nam uderzyło do głowy, więc poszłyśmy spać.

Czwartek był pełen wrażeń. Po śniadaniu poszłyśmy zobaczyć co się dzieje pod hotelem. Na pytanie o spotkanie, Gorm odpisał byśmy przyszły na skocznię, bo pracuje i po drodze kupiły mu pomadkę do ust, bo mu gorący smar prysknął. Tak więc godzinę spędziłyśmy na skoczni, gdzie spotkałyśmy naszego przyjaciela ze Słowenii :D Muszę przyznać, że wyładniał <3 Potem obiadek i kwalifikacje. Jeszcze na trybunach, ale i tak było świetnie!! Wieczorem wyszłyśmy z naszymi przyjaciółmi na JEDNO piwo, a wróciłyśmy nad ranem. Coz, juz wiem o czym śpiewa Lump we fragmencie "I went out only for one beer, now I fear".

Nie chce mi się dalej pisać. Ci co mnie znają wiedzą co się działo, a cała reszta wiedzieć nie musi :P

1 komentarz: