sobota, 2 kwietnia 2011

Love is in the air...

Wiosna zawitała do nas na dobre. A jak to zwykle bywa, wraz z wiosną pewne uczucie. Chodzi mi mianowicie o miłość. W związku z tym mam pewne przemyślenia... Niektórych obnoszenie się ze swoim uczuciem sprawia, ze stają się oni az śmieszni... Mam tu na myśli pewną osobę, która na prawo i lewo rozpowiada o tym jak to bardzo kocha pewnego skoczka... Uczucie znam dobrze, ale nie rozumiem co ma na celu to szczycenie się nim... Nie wiem, może to ma wzbudzić w nim litość, albo laska liczy, że ktoś ją z nim zeswata? Naiwna... Jeśli z kolei o mnie chodzi to w moim sercu do wiosny daleko... Jeszcze nie udało mi się wygrabić wszystkich liści po ostatniej jesieni. Aha... i dziś po raz kolejny, jak bumerang wróciła do mnie sprawa Olliego (podwójnego już mistrza Finlandii). Skomentuję to krótko. Nie obchodzi mnie to co sobie myślicie. Dla mnie temat jest od dawna zamknięty. Te osoby co mają wiedzieć, wiedzą czy coś zaszło czy nie. Reszta wiedzieć nie musi.

1 komentarz: